> ## Content Index
> Fetch the complete content index at: https://spheretech.ghost.io/llms.txt
> Use this file to discover other available public pages before exploring further.

# Co pozostanie drogie, gdy drony stanieją?
- URL: https://spheretech.ghost.io/dron-nie-potrzebuje-pilota-kto-wyprodukuje-jego-oczy-i-mozg/
- Published: 2026-10-02T10:54:27.000Z
- Updated: 2026-10-06T18:33:21.000Z
- Author: Mateusz Banaszak
- Tags: Bezpieczeństwo, AI

Pierwsze drony wymagały właściwie tego samego, czego wymagał samolot, człowieka zdolnego nimi kierować. Różnica polegała przede wszystkim na tym, że operator znajdował się na ziemi. Nadal obserwował otoczenie, ustalał położenie maszyny, rozpoznawał przeszkody, wybierał trasę i podejmował większość decyzji. Jednak od niedawna sytuacja się zmienia. Maszyna może samodzielnie utrzymywać pozycję, wyznaczać trasę, rozpoznawać otoczenie, omijać przeszkody i odnajdywać miejsce lądowania. W zastosowaniach wojskowych szczególnego znaczenia nabiera zdolność kontynuowania zadania po utracie łączności albo zakłóceniu sygnału satelitarnego. Celem jest maksymalne ograniczenie ilości ludzkiej pracy potrzebnej do wykonania zadania.

To znaczy, że największa wartość nie znajduje się w samym dronie. Znacznie większa wartość może powstać w technologiach pozwalających maszynie przejąć czynności wykonywane dotychczas przez człowieka. Dron musi widzieć, wiedzieć, gdzie się znajduje, rozumieć sytuację i podejmować decyzje. Jeżeli pracuje w grupie, musi ponadto wymieniać informacje z innymi urządzeniami i podporządkowywać własne działanie wspólnemu zadaniu. Dla inwestora prowadzi to do pytania ważniejszego niż ustalenie, kto wyprodukuje najlepsze drony, co pozostanie trudne do wytworzenia, kiedy same drony staną się powszechne?

Historia techniki zna podobne przypadki. Komputer osobisty był niezwykłym produktem, lecz jego składanie z dostępnych na rynku części z czasem przestało być dobrą strategią biznesową. Największa część wartości pozostała w procesorach, systemach operacyjnych, wyspecjalizowanym oprogramowaniu i rozwiązaniach, których zmiana wiązała się dla klienta ze znacznym kosztem.

Dron może przejść podobną drogę. Silniki, baterie, kamery, układy sterowania lotem i wiele innych podzespołów można już kupować od wyspecjalizowanych dostawców. Konstrukcje można stosunkowo łatwo modyfikować, a w zastosowaniach wojskowych część urządzeń jest już traktowana jako sprzęt, którego utrata podczas wykonania zadania jest akceptowalna.

Jeżeli drona będzie można zbudować z powszechnie dostępnych części, wzrost rynku nie musi oznaczać nadzwyczajnych zysków producentów. Wysokie marże przyciągają kapitał. Pojawiają się nowi dostawcy, rosną moce produkcyjne, a konkurencja obniża ceny. Popyt może wzrosnąć dziesięciokrotnie, podczas gdy zyski przypadające na jednego producenta wzrosną nieznacznie albo nawet spadną. Dlatego samo rozpoznanie rozwijającej się branży nie wystarcza do podjęcia dobrej decyzji inwestycyjnej. Należy ustalić, czego rosnący popyt nie pozwoli równie łatwo wyprodukować w większej ilości. Trwałe zyski pojawiają się zwykle tam, gdzie podaż napotyka przeszkodę, brak szczegółowej wiedzy, doświadczenia, kapitału, własności intelektualnej, odpowiednich zezwoleń albo możliwości technicznych. 

## Maszyna musi zobaczyć świat

Pierwszym problemem jest postrzeganie otoczenia. Człowiek prowadzący samochód albo samolot wykonuje nieustannie ogromną pracę poznawczą. Odróżnia drogę od pobocza, człowieka od znaku, cień od rzeczywistej przeszkody. Łączy obraz z pamięcią i doświadczeniem, zazwyczaj nie zastanawiając się nad złożonością tego procesu. Usunięcie człowieka nie usuwa tych czynności. Trzeba je odtworzyć za pomocą urządzeń i obliczeń.

Kamera jest tania i lekka, ale nie działa w każdych warunkach. Ciemność, mgła, dym, deszcz czy silne światło ograniczają jej użyteczność. Dlatego maszyny autonomiczne korzystają również z termowizji, radaru, pomiarów inercyjnych, a w niektórych zastosowaniach także z lidaru. Dopiero połączenie różnych źródeł pozwala zbudować dostatecznie wiarygodny obraz otoczenia.

Nie wynika z tego jednak, że każdy producent czujników będzie dobrą inwestycją. Jeżeli podstawowa kamera stanie się produktem oferowanym przez dziesiątki dostawców, jej rosnąca sprzedaż może iść w parze ze spadkiem ceny i marży. Ciekawsze są rozwiązania działające tam, gdzie zadanie pozostaje trudne, w ciemności, przy dużej odległości, złej pogodzie, ograniczonym zużyciu energii albo tam, gdzie błąd może mieć poważne następstwa. Nie wystarczy jednak sprzedawać „łopaty podczas gorączki złota”. Dobry interes powstaje dopiero wtedy, gdy łopaty są trudne do zastąpienia.

## Maszyna musi wiedzieć, gdzie jest

Drugim problemem jest położenie. Dopóki działa nawigacja satelitarna, zadanie wydaje się stosunkowo proste. Zależność od jednego zewnętrznego źródła informacji staje się jednak słabością w mieście, pod ziemią, wewnątrz budynków, a przede wszystkim na polu walki, gdzie sygnał może zostać zagłuszony albo sfałszowany. Autonomiczna maszyna, która po utracie sygnału satelitarnego staje się bezradna, jest autonomiczna tylko częściowo. Potrzebuje systemów inercyjnych, obserwacji otoczenia, radaru oraz metod pozwalających porównywać obraz świata z własnym ruchem. Żadne z tych źródeł nie jest doskonałe. Wartość powstaje w zdolności połączenia niedoskonałych informacji w dostatecznie pewną odpowiedź na proste pytanie: gdzie jestem?

Ten problem nie dotyczy tylko rynku dronów. Dotyczy robotów, maszyn górniczych, pojazdów, samolotów, okrętów i urządzeń przemysłowych. Dlatego interesujące mogą być inwestycje w przedsiębiorstwa, których działalność od dawna opiera się na pomiarach, pozycjonowaniu i cyfrowym opisie świata fizycznego. Chodzi o rozwiązania, które mówią gdzie znajduje się maszyna, gdzie leży granica pola, jak przebiega droga, jak zmieniło się położenie obiektu i czy różnica wynosi metr, czy centymetr. Im więcej pracy powierzamy maszynom, tym więcej może być warta wiarygodna odpowiedź na takie pytania.

## Maszyna musi być inteligentna

Samo zebranie informacji nie wystarcza. Kamera dostarcza obraz, radar sygnałów, a układ inercyjny pomiarów ruchu. Maszyna musi jeszcze zrozumieć te dane i podjąć decyzję dostatecznie szybko. Nie zawsze może wysłać obraz do odległego centrum danych i czekać na odpowiedź. Łączność może być zawodna, opóźnienie zbyt duże, a przesyłanie ogromnej ilości informacji niepotrzebnie zużywać energię. W zastosowaniach wojskowych połączenie może zostać celowo przerwane. Znaczna część obliczeń musi więc odbywać się w samej maszynie.

Tutaj fizyczne ograniczenia nabierają szczególnego znaczenia. W centrum danych dodatkowe zużycie energii może być dopuszczalne, jeżeli przynosi odpowiednio dużą korzyść. W dronie każdy wat zużyty przez komputer pozostawia mniej energii dla napędu. Większa bateria zwiększa z kolei masę, a większa masa wymaga dodatkowej energii.

Dlatego interesującą miarą staje się ilość użytecznych obliczeń wykonywanych przy określonym zużyciu energii. Dobrą inwestycją mogą być producenci energooszczędnych układów przeznaczonych do przetwarzania obrazu i wykonywania obliczeń związanych ze sztuczną inteligencją bezpośrednio na pokładzie. Jeżeli dzięki lepszemu układowi dron może wykonać to samo zadanie przy mniejszym zużyciu energii, korzyścią nie jest jedynie wyższy parametr techniczny. Jest nią dłuższy lot, mniejsza bateria albo większy ładunek.

## Najcenniejszy może być system podejmujący decyzje

Maszyna może już widzieć otoczenie, znać swoje położenie i dysponować odpowiednią mocą obliczeniową, a mimo to nadal nie być samodzielna. Trzeba jeszcze zdecydować, co ma zrobić: którą trasę wybrać, jak ominąć przeszkodę, kiedy wrócić do bazy, jak zareagować na awarię i w jaki sposób podzielić zadania pomiędzy kilka urządzeń.

Tutaj może powstać jedna z najciekawszych części rynku. Jeżeli jeden system potrafiłby kierować postrzeganiem otoczenia, łączyć dane z różnych źródeł, planować zadania i organizować współpracę wielu urządzeń, mógłby stać się wspólnym środowiskiem dla autonomicznych maszyn różnych producentów. Ekonomiczna atrakcyjność takiego rozwiązania jest oczywista. Koszt jego stworzenia może być bardzo wysoki, ale wykorzystanie go w kolejnym urządzeniu nie wymaga poniesienia podobnego kosztu od początku. Jeżeli wokół systemu powstaną integracje, wiedza, narzędzia i wyszkoleni pracownicy, jego pozycja może się dodatkowo umacniać.

To ważna lekcja. Rynek kapitałowy nie ma obowiązku oferować nam dokładnie takiej inwestycji, jakiej potrzebujemy. Jeżeli najbardziej interesujące przedsiębiorstwa są prywatne, kupowanie słabszej spółki tylko dlatego, że jej akcje są notowane na giełdzie, nie rozwiązuje problemu. Rozsądniej może być poszukać publicznego dostawcy technologii, której będą potrzebowali również prywatni zwycięzcy.

## Wykrywanie dronów też jest bardzo ważne

Rozwój dronów tworzy jeszcze jeden rynek, technologie służące ich wykrywaniu i zwalczaniu. Im więcej autonomicznych urządzeń znajduje się w powietrzu, tym większą wartość ma możliwość ich wykrycia, rozpoznania i, w razie potrzeby, unieszkodliwienia. To interesujący przypadek, ponieważ wzrost jednej technologii sam tworzy popyt na technologię przeciwną. Szczególnie ciekawa tutaj nie jest jednak sama sprzedaż urządzeń, lecz możliwość uzyskiwania późniejszych przychodów z ich obsługi i uaktualniania. Jeżeli zainstalowany sprzęt wymaga ciągłego dostosowywania do nowych zagrożeń, jednorazowa sprzedaż może stać się początkiem dłuższej więzi gospodarczej z klientem.

Nie należy jednak wyciągać z tego zbyt prostego wniosku, że cała wartość przejdzie z urządzeń do programów. Oprogramowanie można powielać bardzo tanio, lecz właśnie dlatego konkurencja bywa tam szczególnie silna. Jeżeli nie ma własnych danych, patentów, wysokiego kosztu zmiany dostawcy, szczególnych wymagań dotyczących bezpieczeństwa albo innych przeszkód utrudniających wejście konkurentów, dobry program może zostać szybko zastąpiony innym.

Fizyczna produkcja ma natomiast własne bariery. Precyzyjna fabryka, doświadczenie, kontrola jakości, certyfikacja i umiejętność połączenia wielu elementów w niezawodną całość mogą być trudniejsze do odtworzenia niż sam kod. Najciekawsze przedsiębiorstwa mogą więc powstawać na granicy obu światów, czujnik połączony z metodą interpretowania danych, układ obliczeniowy wraz z narzędziami potrzebnymi do jego wykorzystania, system nawigacyjny zdolny łączyć informacje z wielu źródeł albo urządzenie przeciwdronowe nieustannie uczące się rozpoznawania nowych zagrożeń.

## Inwestor powinien szukać rzadkości

Analizy rynku dronów nie należy zaczynać od prognozy mówiącej, ile miliardów dolarów będzie wart rynek dronów w 2035 roku. Wielkość przyszłego rynku niewiele mówi o tym, jaka część powstałej wartości pozostanie u właścicieli konkretnego przedsiębiorstwa. Znacznie ważniejsze jest pytanie, co pozostanie cenne, jeżeli autonomiczne maszyny staną się powszechne?

Może to być termowizja o parametrach trudnych do osiągnięcia, precyzyjne pozycjonowanie i opis świata fizycznego, energooszczędne przetwarzanie obrazu czy wykrywanie i zwalczanie autonomicznych urządzeń. Żadna z tych obserwacji nie jest jeszcze argumentem wystarczającym do kupienia akcji. Dopiero później trzeba ustalić, jak trudno odtworzyć przewagę przedsiębiorstwa, ile kapitału wymaga wzrost, czy klient może łatwo zmienić dostawcę, jaka część przychodów rzeczywiście pochodzi z interesującej nas działalności oraz czy wzrost sprzedaży prowadzi do wzrostu gotówki pozostającej właścicielom.