Ultradźwięki zamiast operacji mózgu. Brytyjska firma rozpoczyna badania nowej metody leczenia drżenia samoistnego

Brytyjska firma NeuroHarmonics uzyskała zgodę na rozpoczęcie pierwszego badania u pacjentów z drżeniem samoistnym. Technologia wykorzystuje skupione ultradźwięki o niewielkiej intensywności, bez konieczności wszczepiania elektrod.

Ultradźwięki zamiast operacji mózgu. Brytyjska firma rozpoczyna badania nowej metody leczenia drżenia samoistnego
Zdjęcie ilustracyjne


Brytyjska firma NeuroHarmonics otrzymała zgodę na rozpoczęcie badań klinicznych nowej metody leczenia drżenia samoistnego. Technologia pozwala oddziaływać na głęboko położone struktury mózgu za pomocą skupionych ultradźwięków, bez konieczności przeprowadzania operacji i wszczepiania elektrod. Pierwsze doświadczenia z udziałem pacjentów mają potwierdzić bezpieczeństwo rozwiązania oraz sprawdzić jego wpływ na objawy choroby.

Drżenie samoistne należy do najczęstszych zaburzeń ruchowych. Objawia się mimowolnym drżeniem, przede wszystkim rąk i ramion, które utrudnia wykonywanie codziennych czynności. Pisanie, posługiwanie się sztućcami czy podniesienie filiżanki mogą z czasem wymagać znacznego wysiłku, a w cięższych przypadkach stają się niemal niemożliwe.

Dostępne metody leczenia nie zawsze przynoszą zadowalające rezultaty. U części chorych stosuje się głęboką stymulację mózgu, która wymaga operacyjnego wszczepienia elektrod. Możliwe jest również wykorzystanie skupionych ultradźwięków do trwałego uszkodzenia niewielkiego obszaru mózgu odpowiedzialnego za powstawanie drżenia. Obie metody mają jednak ograniczenia, które skłaniają naukowców do poszukiwania mniej obciążających sposobów leczenia.

Oddziaływanie na mózg bez interwencji chirurgicznej

NeuroHarmonics, firma wywodząca się z University College London (UCL), opracowała urządzenie wykorzystujące ultradźwięki o niewielkiej intensywności. Fale przenikają przez czaszkę i skupiają się na wybranej strukturze mózgu, wpływając na aktywność komórek nerwowych.

W przeciwieństwie do metod polegających na niszczeniu fragmentu tkanki mózgowej, rozwiązanie NeuroHarmonics ma umożliwiać czasową zmianę jej aktywności. Zabieg nie wymaga znieczulenia ani wszczepiania elektrod. Pacjent może pozostawać w pozycji siedzącej, a urządzenie otaczające głowę kieruje ultradźwięki do odpowiednio wyznaczonego obszaru.

Technologia jest rezultatem blisko dziesięciu lat badań prowadzonych w UCL. Naukowcom udało się wcześniej wykazać, że za pomocą ultradźwięków można oddziaływać na głęboko położone struktury mózgu z dokładnością rzędu milimetrów.

Pierwsze badanie z udziałem dziesięciu pacjentów

7 września 2026 roku UCL Ventures poinformowało, że NeuroHarmonics uzyskała zgodę brytyjskiej Agencji Regulacyjnej ds. Leków i Produktów Medycznych (MHRA) oraz komisji bioetycznej na rozpoczęcie pierwszego badania klinicznego.

Do udziału zakwalifikowanych ma zostać dziesięć osób, u których standardowe leczenie farmakologiczne nie przyniosło wystarczającej poprawy lub powodowało trudne do zaakceptowania działania niepożądane. Badanie odbędzie się w National Hospital for Neurology and Neurosurgery w Londynie, pod kierunkiem neurolog dr Anny Latorre.

Naukowcy zamierzają przede wszystkim ocenić bezpieczeństwo zabiegu, jego tolerancję przez pacjentów oraz możliwość precyzyjnego oddziaływania na wybraną część mózgu. Sprawdzą również, czy zastosowanie ultradźwięków powoduje mierzalne zmniejszenie drżenia. Nie należy jednak oczekiwać, że pierwsze badanie potwierdzi długotrwałą skuteczność leczenia. Na obecnym etapie ewentualna poprawa ma mieć charakter przejściowy. Ocena trwałości działania będzie wymagała kolejnych doświadczeń, prowadzonych na większej liczbie pacjentów.

Czy nowa metoda znajdzie zastosowanie w lecznictwie?

Jeżeli badania potwierdzą bezpieczeństwo i skuteczność technologii, może ona stać się mniej inwazyjną alternatywą dla części obecnie stosowanych metod leczenia. Istotną zaletą byłaby możliwość przeprowadzania zabiegów ambulatoryjnie, bez konieczności hospitalizacji i operacji neurochirurgicznej.

Pozostaje jednak kilka ważnych niewiadomych. Przede wszystkim nie wiadomo, jak długo utrzymywałaby się poprawa i jak często należałoby powtarzać zabiegi. Ma to znaczenie zarówno dla pacjentów, jak i dla ekonomicznej oceny nowej metody. Nawet stosunkowo prosty zabieg może okazać się kosztowny, jeżeli wymaga częstych wizyt w specjalistycznej placówce.

O przyszłości rozwiązania zdecyduje zatem nie tylko jego skuteczność, ale również bezpieczeństwo wielokrotnego stosowania, dostępność aparatury oraz koszty leczenia w porównaniu z istniejącymi metodami.

Od odkrycia naukowego do nowej technologii medycznej

NeuroHarmonics stanowi przykład komercjalizacji badań akademickich. Spółka powstała na podstawie technologii opracowanej w UCL, a jej rozwój wspierają między innymi fundusze Speedinvest, UCL Technology Fund, Fusion Fund oraz Jumpspace Ventures. Badanie kliniczne otrzymało ponadto dofinansowanie w wysokości 1,2 mln funtów z brytyjskiego programu Biomedical Catalyst.

Dla inwestorów rozpoczęcie badań z udziałem pacjentów jest ważnym etapem rozwoju przedsiębiorstwa, choć nie przesądza jeszcze o jego przyszłości. W przypadku młodych firm medycznych wartość technologii wzrasta przede wszystkim wtedy, gdy kolejne doświadczenia potwierdzają jej skuteczność i ograniczają ryzyko związane z wprowadzeniem produktu na rynek.

NeuroHarmonics znajduje się dopiero na początku tej drogi. Jeśli jednak opracowana metoda pozwoli w bezpieczny i powtarzalny sposób ograniczać drżenie, może w przyszłości poprawić jakość życia wielu pacjentów, którym obecne leczenie nie zapewnia dostatecznej pomocy.

Źródło: UCL Ventures, NeuroHarmonics trialling non-invasive ultrasound therapy for essential tremor, 7 września 2026 r.